pageTitle

Projekt muzyczny "L-VIS like ELVIS Show!" jest efektem mojej wieloletniej pasji do muzyki i śpiewania.

Wszystko zaczęło się od wyjazdu z rodzicami (miałem wówczas 3 lata) na placówkę do Tanzanii.  To tam w ciągu pięciu lat naszego pobytu, często opiekowała się mną murzyńska niania.  To dzięki niej poznawałem rytmy i afrykańską muzykę.  Muzyka ta wyraźnie przypadła do mojego dziecięcego gustu, bo coraz częściej tańczyliśmy i śpiewali razem.

Po Afryce nastąpiła zmiana, zwłaszcza klimatu, choć nie tylko.  Po kilku latach bowiem, zamieszkałem na pewien czas w Oslo, w Norwegii.  Tam też, mając 10 lat, przeczytałem artykuł o Elvisie Presley'u.  Pamiętam to dobrze.  Był rok 1977, rok śmierci Króla rockandrolla.  Do dziś nie wiem jak się to stało, ale bardzo szybko zainteresowałem się jego postacią i twórczością.  Niedługo później dostałem w prezencie pierwszą kasetę z przebojami z filmów, w których występował, w tym ze słynnym "Return to Sender". 

W norweskiej szkole podstawowej, na lekcję muzyki przyniosłem teksty utworów "Jailhouse Rock" i "Return to Sender", które wcześniej wraz z ojcem starannie spisałem, wsłuchując się w nie niezliczoną ilość razy.  Zacząłem kupować plakaty i pamiątki.  Czułem, że Elvis staje się moim idolem...

Kiedy wróciłem do kraju, rozpocząłem studia na Uniwersytecie Warszawskim, ale muzyka ciągle mi towarzyszyła.  Słuchałem różnych utworów, różnych wykonawców. Coraz częściej śpiewałem i tańczyłem.